Dziś, zwiedzamy ostatni obiekt na atomowej mapie Polski, w którym przechowywano amunicję atomową w okresie zimnej wojny - Templewo 3003.


25 lutego 1967 roku w Moskwie podpisano „Porozumienie między Rządem PRL a Rządem ZSRR o środkach podjętych w zakresie podwyższenia gotowości bojowej wojsk”. Uzgodniono, że trzy obiekty zostaną zbudowane do 1 listopada 1969 roku. Każdy z obiektów będzie posiadał po dwa składy specjalne, w których przechowywana będzie amunicja jądrowa i zespoły montażowe, wraz z niezbędną infrastrukturą pomocniczą. Strony umówiły się, że rząd ZSRR zaprojektuje składy specjalne, dostarczy specjalne wyposażenie techniczne niezbędne do kontroli, montażu i obsługi amunicji jądrowej. Za opłatą miały być dostarczone z ZSRR wyposażenie składów specjalnych i inne materiały, których nie posiadała PRL. Strona polska miała pokryć koszty budowy obiektów, sieci inżynieryjnych, a także wszelkich budynków i urządzeń. Wskazano, że kompleksy stanowią własność PRL, jednakże od momentu złożenia w obiektach specjalnych amunicji jądrowej, obiekty te znajdować się miały w wyłącznym zarządzaniu i użytkowaniu ZSRR. Ustalono, że rozmieszczone w obiektach wojska ZSRR będą podlegały dowództwu ZSRR. W dokumencie czytamy, że „Strona Polska bierze na siebie obowiązek dostarczenia amunicji jądrowej od składów specjalnych do polowych technicznych baz rakietowych Wojska Polskiego, w związku z czym utrzymuje ona w pododdziałach dowozu rakiet niezbędną ilość samochodów specjalnie do tego celu przeznaczonych”. Porozumienie podpisał w imieniu rządu PRL minister obrony narodowej Marian Spychalski, a w imieniu rządu radzieckiego zastępca ministra obrony ZSRR Andriej Grieczko.

13 marca 1967 roku podpisano protokół w sprawie dostaw materiałów i urządzeń technicznych dla obiektu nr 3001. De facto, Polska potrzebowała większości elementów zaawansowanej technologii, której w naszym kraju nie produkowano i zapewne jeszcze długo produkować się nie dało. Zapotrzebowanie obejmowało m.in. suwnice, sprężarki, pompy próżniowe, drzwi i włazy hermetyczne, instalacje elektryczne, łączności, sygnalizacji i ogrodzenie specjalne typu „Sosna”, urządzenia i aparaturę automatyki, a także materiały budowlane i stal zbrojeniową. Sporządzono również drugi protokół z tą samą datą, w którym uszczegółowiono sprawy projektowe, dokumentacyjne oraz zakres planowanych prac przy podziale na stronę polską i radziecką. Punkt 9 przewidywał również umowne tymczasowe nazwy projektowanych obiektów: 3001, 3002, 3003.

6 lipca 1967 roku minister obrony narodowej generał Wojciech Jaruzelski podpisał „Instrukcję o ochronie budowy obiektów dla jednostek łączności”. Uznano, że „zamierzenie 3000” – tak nazywano plany inwestycyjne związane z budową trzech kompleksów, stanowi ścisłą tajemnicę państwową. Procedury przechowywania i przewożenia dokumentacji były niezwykle rygorystyczne. Zabroniono przewożenia dokumentów komunikacją publiczną, a jedynie pojazdami służbowymi w asyście co najmniej dwóch uzbrojonych osób lub pocztą specjalną.

21 marca 1970 roku opracowane zostało zarządzenie szefa Sztabu Generalnego. W związku z zakończeniem zadania specjalnego „Wisła”, zakazano sporządzania jakichkolwiek dokumentów i prowadzenia korespondencji z używaniem oznaczenia „zamierzenie 3000”. Nakazano dokonanie zniszczenia wszelkich dokumentów z przedmiotowymi oznaczeniami, które utraciły aktualność bądź przestały być przydatne. Zalecono również ograniczenie dokumentacji do niezbędnego minimum. Całość miała być zebrana w jednym pakiecie i przechowywana w jednej instytucji. Dla ewentualnych postępowań w związku z „zamierzeniem 3000” nakazano przyjąć oznaczenie „2345”.

Na początku lat 90-tych, Rosjanie opuszczają bazy atomowe w Polsce. Zapewne głowice wywieźli nieco wcześniej. Już pod koniec lat 80-tych wykorzystanie schronów klasy T-7 było znikome. Nie prowadzono prac odtworzeniowych w ich wnętrzu, poza tymi, które były niezbędne z tytułu utrzymania obiektów w sprawności technicznej. Zagrożenie wojną nuklearną przechodziło jednak do historii, przynajmniej wówczas, a z politycznego punktu widzenia, utrzymywanie kosztownych magazynów było zbędne i politycznie ryzykowne. Warto pamiętać, że Polska nigdy nie przyznała się, że przetrzymywała na swoim terenie głowice atomowe dla rakiet taktycznych. Od czasów słynnego Planu Rapackiego, którym w czasach Władysława Gomółki chciano dezatomizować Europę, Polska oficjalnie była krajem bezatomowym. Nieoficjalnie, wydano zgodę na stacjonowanie wojsk specjalnych i utrzymywanie tajnych magazynów amunicji atomowej. Były one tak tajne, że gdy w 1990 roku trafiły one na stan Wojska Polskiego, nie wiedziano do czego służyły. Przez cały 1990 rok trwała wymiana pism pomiędzy rodzajami sił zbrojnych a Sztabem Generalnym, do czego można by je wykorzystać, ale generalnie nie były one armii przydatne. Najwięcej szczęścia miał obiekt w Podborsku, pozostałe dwa, są obecnie w stanie agonalnym.

- Schron typu "Granit" rozebrało wojsko, natomiast dwa schrony T-7 są w lepszym stanie niż te w Brzeźnicy. Pierwszy bunkier już po wejściu przypominał nam te z Brzeźnicy (zapach oleju napędowego wylanego ze zbiornika agregatu), a poza tym zaskoczenie. Zachowały się oryginalne oprawy lamp, dużo kanałów wentylacyjnych oraz zbiorniki na paliwo i wodę pitną. W kilku pomieszczeniach były nawet osadzone drzwi. Bunkier numer dwa - i tu zaczęły się schody. Jest on bardzo dobrze zabezpieczony (jak się później okazało - przez Wojsko Polskie, które dwa lata temu używało go do ćwiczeń) i przez to ciężko się do niego dostać. Magazyn jest posprzątany, wypompowano z niego część rozlanej ropy i wody - ogólnie jest to najlepiej zachowany bunkier, którego nikt nie pilnuje, ale to dlatego, że ciężko do niego wejść. Znajdziemy w nim elementy wentylacji, dużo więcej drzwi, piktogramy, zbiorniki, elementy WC, a także spuściznę po WP - stanowiska ogniowe - opowiada Maciek Hryb, który zwiedził obiekt 3003 i wykonał dokumentację fotograficzną.

Dla tych wszystkich, którzy chcą zobaczyć jedyny zachowany magazyn atomowy w Polsce, zapraszamy do Muzeum Zimnej Wojny do Podborska. Muzeum czynne jest w niedziele w godzinach 11-13, a dla grup zorganizowanych po uzgodnieniu terminu.

Robert Dziemba


Partnerzy










BIP

Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu na stronie internetowej oraz w publikacjach przetwarza dane osobowe – rozpowszechnia wizerunek osób uczestniczących w publicznych imprezach organizowanych przez Muzeum zgodnie z art. 81 ust. 1 Ustawy z dnia 04 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity: Dz. U. z 2016 r. poz. 666). Uczestnik imprezy może zażądać zaprzestania przetwarzania danych osobowych – rozpowszechniania wizerunku, poprzez zgłoszenie powyższego faktu w formie pisemnej do Muzeum.