Rezerwacja grup tel. 94 352 12 88

Kołobrzeski Skansen Morski

MUZEUM

Skansen Morski w Kołobrzegu został uroczyście otwarty w sierpniu 2013 roku, jako obiekt Muzeum Oręża Polskiego. Koncepcja jego powstania zrodziła się już cztery lata wcześniej i była związana z brakiem miejsc postojowych przy nabrzeżach kołobrzeskiego portu oraz z wysokimi kosztami utrzymania muzealnych okrętów na wodzie.

 


Torpeda parogazowa wzór 53‒39

 

W skansenie można zwiedzić dwa wyslipowane okręty, czyli stojące obecnie na lądzie, obejrzeć jacht pełnomorski, elementy z legendarnego kontrtorpedowca ORP „Burza”, liczne uzbrojenie okrętów Marynarki Wojennej RP oraz zabytki techniki morskiej.

Pierwszy eksponat to morska mina kontaktowa wzór 1908/39, jakże charakterystyczna dla tematyki wojennej na morzu. Szeroko stosowana na świecie, również przez Marynarkę Wojenną II RP oraz po wojnie. Kontaktowa, ponieważ do jej eksplozji konieczne było uderzenie kadłuba okrętu (statku). W minie znajdowało się 110 kg materiału wybuchowego, mimo to, ma ona wyporność dodatnią, czyli utrzymuje się na powierzchni wody. Prawidłowo postawiona znajduje się jednak pod wodą. Jest ona przytwierdzona minliną do wózka, który opadając na dno wciąga ją na ustawioną głębokość. Wózek spełnia rolę kotwicy i dlatego zaliczamy ją do tzw. min kotwicznych. Miny te miały być użyte do realizacji planu „Rurka” w momencie wybuchu wojny. Nasz stawiacz min ORP „Gryf” miał za zadanie, 1 września 1939 roku na Zatoce Gdańskiej, postawić zagrodę minową. Niestety, plan ten się nie powiódł w wyniku ataku niemieckich samolotów bombowych.

 


Miny morskie

 

Nieprzypadkowo, obok znajduje się pływak trału. Jest on elementem trału morskiego służącego do unieszkodliwiania min. Okręt klasy trałowiec, stawia trał morski kontaktowy ciągnąc go za sobą. Taki trał to nic innego, jak liny stalowe z przecinakami rozchodzące się na boki (zapewnia to przeszukanie jak najszerszego pasa morza). Pływaki rozmieszczone są na całej długości trału i chronią go przed zatonięciem. Zadaniem trału kontaktowego jest podcinanie minlin tak, aby miny wypłynęły na powierzchnię morza. Wtedy przystępuje się do ich unieszkodliwiania. Ze służbą na trałowcach związane jest powiedzenie: „Rufa czysta, trał wyjęty, stoi miner uśmiechnięty!”. Natomiast tradycją jest to, że trałowce, w większości, noszą nazwy ptaków, np.: OORP „Czajka”, „Rybitwa”, „Mewa”, „Jaskółka”.

Przed okrętem ORP "Fala" stoi armata morska ZU-23‒2M. Nosi kryptonim „Wróbel” i produkowana była w Zakładach Mechanicznych w Tarnowie. Jest to armata dwulufowa kalibru 23 mm, przeznaczona do niszczenia celów powietrznych (zasięg 2500 m) oraz nawodnych (zasięg 2000 m). Obsługiwał ją jeden marynarz, który siedząc w armacie celował wzrokowo, poprzez celownik pierścieniowy. Naprowadzał armatę wykorzystując napęd hydrauliczny, a w razie awarii, ręcznie. Wyprodukowano około 50 sztuk tych armat, które trafiły na polskie okręty, m.in.: trałowce, zbiornikowce i okręty szkolne. Obecnie możemy ją zobaczyć także w Kołobrzegu na kutrze zwalczania okrętów podwodnych (KZOP-172), który przewozi turystów.

 


ZU-23-2M Wróbel. Podwójnie sprzężona uniwersalna armata morska kalibru 23 mm.

 

Wielkokalibrowy karabin maszynowy DSzK wzór 2M-1 służył do obrony przeciwlotniczej oraz zwalczania celów nawodnych (niszczenie min). Na okrętach występował jako podwójny – dwa karabiny sprzężone w płaszczyźnie pionowej i umieszczone na obrotowej podstawie słupowej. Marynarz pasem brezentowym przypinał się do karabinów, a obracając się wokół podstawy, celował do wroga. Do kosza znajdującego się pod karabinem leciały łuski tak, aby nie wpadały pod buty strzelającemu marynarzowi. Karabin ma kaliber 12,7 mm i zasięg 1000 m do celów powietrznych oraz 2000 m do celów nawodnych. Znajdowały się one na uzbrojeniu naszych trałowców projektu 254. Ciekawostką jest to, że pojedynczy karabin tego typu znajdował się na wieżyczce czołgu IS-2.

Obok widzimy miotacz bomb głębinowych BMB-1 produkcji ZSRR. Pozwalał on dokładniej obrzucić tymi bombami głębinowymi akwen morza, w którym znajdował się wykryty okręt podwodny. Specjalne urządzenie trzonowe mocowane było do bomby głębinowej B-1, a następnie wkładano je do lufy miotacza. Ładunek miotający wyrzucał bombę głębinową wraz z tym urządzeniem na odległość 40, 80 bądź 110 m. Kąt wystrzału był stały i wynosił 45 stopni, waga miotacza to 194 kg. Znajdowały się one w uzbrojeniu Polskiej Marynarki Wojennej do lat 70. XX wieku. Montowano je na niszczycielach projektu 30 bis, ścigaczach projektu 122 bis i trałowcach projektu 254K.

 


Kołobrzeski Skansen Morski. Po lewej ORP "Fala". W głębi ORP "Władysławowo".

 

Dalej możemy obejrzeć dwie torpedy parogazowe wzór 53‒39. Torpeda tego typu została zaprojektowana już w roku 1939 i była przeznaczona do niszczenia okrętów nawodnych oraz podwodnych. Jej kaliber to 533 mm, a długość 7,5 m. Z ogólnego ciężaru 1780 kg, masa samego ładunku wybuchowego wynosi 317 kg. W torpedzie można było ustawić trzy różne prędkości. Maksymalna prędkość to 51 węzłów (94 km/h) przy zasięgu 4 km, maksymalny zasięg to 10 km przy prędkości 34 węzłów (63 km/h). Torpeda ta nie miała żadnego systemu naprowadzania. Strzelało się ją zgodnie z wyliczonym kursem bojowym, który był następnie utrzymywany przez żyroskop. Głównym mankamentem torpedy był wyraźnie widoczny spieniony ślad torowy na wodzie, powstały z resztek gazów napędowych. Starano się więc strzelać torpedy z jak najmniejszej odległości, aby zwiększyć skuteczność ataku. Torpedy były szeroko stosowane na polskich okrętach po II wojnie światowej.

Następne eksponaty to duma Kołobrzeskiego Skansenu Morskiego – elementy z kontrtorpedowca ORP „Burza”. Budowa okrętu rozpoczęła się 1 listopada 1927 roku we francuskiej stoczni Chantiers Navals Français, a 10 sierpnia 1932 roku odbyło się uroczyste podniesienie bandery RP. Okręt miał wymiary: długość 106,9 m, szerokość 10,5 m, zanurzenie 3,5 m. Osiągał prędkość maksymalną 33,8 węzłów. Uzbrojony był w: 4 pojedyncze działa kalibru 130 mm firmy Schneider-Creusot, 2 pojedyncze działka przeciwlotnicze kalibru 40 mm firmy Vickers-Armstrong, 2 podwójne nkm-y kalibru 13,2 mm typu „Hotchkiss”, 2 potrójne wyrzutnie torped kalibru 550 mm z reduktorami do 533 mm, 2 podpokładowe zrzutnie bomb głębinowych, 2 miotacze bomb głębinowych typu „Thornycroft”, 30 min kontaktowych wzór 08. Później w trakcie służby był kilkakrotnie przezbrajany.

 


Działo morskie wzór „B-34U” z ORP "Burza".

 

Do wybuchu wojny okręt odbył wiele rejsów zagranicznych, m.in. do Sztokholmu, Leningradu, Kopenhagi, Helsinek, Tallina i Kilonii. Realizując plan „Pekin”, OORP „Burza”, „Błyskawica” i „Grom” 30 sierpnia 1939 roku przebazowały się z Gdyni do Wielkiej Brytanii, gdzie zastał je wybuch II wojny światowej. Podczas działań wojennych zapisała piękne karty historii Marynarki Wojennej RP. Okręt brał udział w licznych eskortach konwojów na Atlantyku, wodach Afryki Zachodniej, operował w rejonie Narviku oraz za kołem podbiegunowym. W czasie tych działań ORP „Burza” zatopiła na pewno 1 okręt podwodny, a 1 prawdopodobnie, 2 natomiast uszkodziła. W walkach z samolotami przyznano jej 2 zestrzelenia pewne i 2 prawdopodobne. Przebyła w tym czasie 98750 mil morskich oraz uczestniczyła w 45 patrolach i operacjach. Ze względu na bardzo zły stan techniczny, po zakończeniu wojny, okręt wrócił do Gdyni na holu dopiero w lipcu 1951 roku.

Po trzyletnim remoncie okręt ponownie wszedł do służby, którą pełnił do 1960 roku. Wtedy został przemianowany na okręt-muzeum i stanął przy Skwerze Kościuszki w Gdyni (dzisiaj stoi tam ORP „Błyskawica”). 28 czerwca 1976 roku na „Burzy” opuszczono banderę wojenną, a rok później dokonała swojego burzliwego żywota w stoczni złomowej w Świnoujściu. Niektóre elementy uzbrojenia i wyposażenia kontrtorpedowca, z różnego okresu jego bohaterskiej służby, udało się zachować i można je obejrzeć w Kołobrzeskim Skansenie Morskim. Nad Skansenem dumnie góruje maszt „Burzy”, który jest symbolem chwały tego niszczyciela. Właśnie na maszcie powiewała biało-czerwona bandera. Pływając podczas dnia w zespole okrętów, w celu przekazania zaszyfrowanych komend, na maszt były wciągane flagi sygnałowe. Na maszcie montowane były również anteny, np. od radionamiernika oraz światła nawigacyjne. Dużą atrakcją skansenu jest także miotacz bomb głębinowych typu „Thornycroft” produkcji angielskiej zamontowany na niszczycielu w roku 1942 w Portsmouth, szczególnie przydatny podczas walki na Atlantyku z U-bootami. Pozwalał on wyrzucić bombę głębinową, ważącą 180 kg, na odległość około 50 m.

 


Armata przeciwlotnicza wzór „70-k” kalibru 37 mm z ORP "Burza".

 

Z uzbrojenia artyleryjskiego pozostały dwa eksponaty. Armata przeciwlotnicza wzór „70-k” kalibru 37 mm, zamontowana podczas przygotowania niszczyciela do roli okrętu-muzeum. Jest to armata jednolufowa o zasięgu 5 km do celów powietrznych i 8,4 km do celów nawodnych. Jej szybkostrzelność to 180 strzałów na minutę. Drugi to działo morskie wzór „B-34U”, które zamontowane zostało podczas remontu ORP „Burza” w Gdyni, w latach 50-tych. Na uzbrojeniu okrętu były aż cztery działa kalibru 100 mm. Miały one zasięg maksymalny 22 km a szybkostrzelność dochodziła do 18 strzałów na minutę. Armaty te wykorzystywane były także w artylerii nadbrzeżnej (stałej). W komplecie z tą armatą możemy obejrzeć park amunicyjny, w którym załoga mogła przechowywać w jej pobliżu 24 sztuki amunicji.

Obok stoi elektryczny podajnik amunicji. Komora amunicyjna na „Burzy” znajdowała się pod pokładem głównym. Przy pomocy tego podajnika, amunicja ważąca 15,8 kg, była podawana na poziom armaty. Natomiast dalmierz morski wzór „DM-3” zapewniał wypracowywanie danych do strzelania artylerii głównego kalibru. Jest to dalmierz stereoskopowy zbudowany z trzymetrowej bazy i dwu prawie równoległych obiektywów. Dzięki temu dokładnie mierzono odległość do celu. Z pokładu kontrtorpedowca pozostały również żurawiki łodziowe, na których podwieszone były szalupy ratunkowe. ORP „Burza”, wykorzystując je, uratowała 254 rozbitków, spośród 643 pasażerów brytyjskiego transportowca „Empress of Britain”, storpedowanego na Atlantyku. Żurawiki te były wykorzystywane też do opuszczania i podnoszenia z powierzchni wody innych ciężkich przedmiotów.

Najmniejszym elementem jaki pozostał z „Burzy”, ale jakże użytecznym, jest półkluza z rolką, dzięki której załoga okrętu cumowała do nabrzeży odwiedzanych portów oraz do burt zbiornikowców, w celu tankowania paliwa.

 


Wyrzutnia niekierowanych pocisków rakietowych wzór WM-18.

 

Wyrzutnia niekierowanych pocisków rakietowych wzór WM-18 to konstrukcja polska, oparta na słynnych „katiuszach”. Jest to 18-sto lufowa wyrzutnia kalibru 140 mm, o zasięgu prawie 10 km. Wyrzutnie te wykorzystywane były do postawienia zapory przed pociskami rakietowymi. Za ich pomocą niszczono również zasieki oraz pola minowe przed wysadzeniem sił desantu na plażę. Montowane były po wojnie na naszych okrętach desantowych projektu 770.

Po drugiej stronie skansenu stoi burta starego statku. Jest to fragment drewnianego kadłuba – lewej części dziobowej. Ze sposobu budowy i z zastosowanych materiałów można przypuszczać, że pochodzi z przełomu XIX i XX wieku. Widoczne tu są liczne elementy budowy kadłuba: stępka (kil), wręgi, stewa dziobowa, dennik, balast, wzdłużnik burtowy, poszycie kadłuba. Znaleziony został na brzegu, w okolicy miejscowości Podczele pod Kołobrzegiem, w 1993 roku.

 


Fragment drewnianego kadłuba pochodzący z przełomu XIX i XX wieku.

 

Podwójnie sprzężona morska armata przeciwlotnicza wzór W-11-M ma kaliber 37 mm. Jest to konstrukcja radziecka oparta jednak na słynnej armacie Bofors. Wykorzystywana była przede wszystkim do niszczenia celów powietrznych (zasięg 5 km) ale i celów nawodnych (zasięg 8,4 km). Lufy chłodzone w niej były wodą, a naprowadzanie na cel ręczne. Po II wojnie światowej armaty tego typu były na uzbrojeniu polskich niszczycieli, m. in. OORP „Burza” i „Błyskawica”.