Operacja Market Garden z września 1944r, bliższa jest emocjonalnie obywatelom Holandii, jednak polski miłośnik historii dostrzeże w tej ważnej bitwie II wojny światowej, udział Brygady generała Stanisława Sosabowskiego.

Założyciel i dowódca 1-ej Samodzielnej Brygady Spadochronowej, bohater i patriota, który do końca wierzył, że stworzony przez niego oddział pomoże w Powstaniu Warszawskim. Tak się niestety nie stało... Gen. Stanisław Sosabowski, w wyniku zrobienia z niego i jego jednostki tzw. kozłów ofiarnych, skończył jako... magazynier. Podobno, w fabryce w której, pracował młodzi ludzie na jego widok stawali i salutowali...

Choćby z tych powodów warto przybliżyć postać generała i dokonania jego podkomendnych, którzy idąc do Polski najkrótszą drogą, tak brzmiało ich motto, 70 lat temu we wrześniu 1944 r. wzięli udział w bitwie o holenderskie miasto Arnhem.

 

Urodzony w 1891 r. Stanisław Sosabowski związany był z Wojskiem Polskim od początku dorosłego życia. W 1938 r. w przededniu II wojny światowej został przydzielony do 8. Dywizji Piechoty. Fakt jest o tyle ważny, że ten związek taktyczny stanowił jedną z trzech dywizji, które stacjonowały na Pomorzu Zachodnim w okresie powojennym.

 

 We wrześniu 1939 r. pułkownik Sosabowski dowodził 21. Pułkiem Piechoty. Jego oddział w strukturze niszczonej 8. DP uniknął rozbicia podczas walk pod Mławą. W obronie Warszawy formacja odniosła sukces 16 września, podczas generalnego szturmu Pragi. Tego dnia 21. pp rozbił 23. pułk piechoty Wehrmachtu.29 września dowódca Armii „Warszawa”, generał dywizji Juliusz Rómmel wydał „Rozkaz pożegnalny do 8. Dywizji Piechoty”, w którym stwierdził: „ze szczególnym uznaniem muszę podkreślić bohaterstwo, upór i ofiarność żołnierzy 21. pp pod dowództwem wyśmienitego dowódcy pułku płk dypl. Stanisława Sosabowskiego, który w najcięższych chwilach kryzysu bitwy w dniach 2.IX. do 6.IX. utrzymał swój pułk w ręku i razem”. Upadek stolicy nie stanowił kresu walki. Już w październiku po ucieczce z niewoli przyszły generał wstąpił do podziemnej organizacji Służby Zwycięstwu Polski. Na rozkaz władz Polskiego Państwa Podziemnego  pokonał trasę docierając do Paryża w grudniu 1939 r.

 

W połowie 1940 r. po upadku Francji przybył do Wielkiej Brytanii, gdzie otrzymał przydział formującej się właśnie 4. Brygady Kadrowej Strzelców. Sosabowski postanowił przekształcić oddział w pierwszą w historii Wojska Polskiego jednostkę spadochronową. W tym celu utworzono ośrodek szkoleniowy w Largo House określany jako „małpi gaj” (tam za sprawą pułkownika postawiono pierwszą w Wielkiej Brytanii wieżę spadochronową), w którym prowadzono szkolenia, a polskie wzorce szkolenia kopiowali Brytyjczycy „Gdy przyjdzie chwila, jak orły zwycięskie spadniecie na wroga – mówił na ćwiczeniach w Szkocji 23 września 1941 r. gen. Władysław Sikorski – i przyczynicie się pierwsi do wyzwolenia naszej ojczyzny. Jesteście odtąd Pierwszą Brygadą Spadochronową...”.

 

Wiarę na szybki powrót brygady odzwierciedlało jej hasło Najkrótsza Drogą. Przekonanie to zostało poddane ciężkiej próbie w sierpniu 1944 r. Według pierwotnych planów spadochroniarze mieli wesprzeć antyniemiecki zryw. Stało się inaczej. Brutalna rzeczywistość, na którą składały się przyczyny polityczne, wojskowe, jak i techniczne ograniczenie spowodowały rozgoryczenie i w końcu niemal bunt, który generał ugasił swym autorytetem. Pod koniec sierpnia 1944 r. wódz naczelny gen. Kazimierz Sosnowski oddał 1. Samodzielną Brygadę Spadochronową pod dowództwo brytyjskie.

 

Operacja Market Garden

 

Na początku września 1944 r. sytuacja na froncie zachodnim przebiegała po myśli aliantów. W trzy miesiące od jego otwarcia w dniu 6 czerwca, drugiego frontu, armie amerykańskie, brytyjskie i kanadyjskie opanowały w zasadzie całą Francję, część Belgii i zbliżały się do Niemiec. W atmosferze triumfu gen. Bernard Montgomery opracował plan, który miał w jego rozumieniu przyczynić się do zakończania wojny do grudnia 1944 r. Opracowany w błyskawicznym tempie projekt zakładał największy w dotychczasowej historii wojen desant powietrznodesantowy. Celem żołnierzy 1. Brytyjskiej Dywizji Spadochronowej miały być mosty na Renie w holenderskiej miejscowości Arnhem. Ich opanowanie i utrzymanie do czasu nadejścia czołgów XXX. Korpusu Pancernego miało w zamyśle autora imponującego planu zapewnić ominięcie Linii Zygfryda i otwarcie drogi do Zagłębia Ruhry, przemysłowego serca Niemiec. Rozmach operacji spowodował zaangażowanie w realizację planu blisko 10 tys. alianckich żołnierzy operujących w ramach 1. Brytyjskiej Dywizji Spadochronowej, dwóch amerykańskich 82. i 101. Dywizji Powietrznodesantowych, XXX. Korpusu Pancernego i polskiej 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej.

 

W pośpiechu nie uniknięto błędów. Alianci zlekceważyli wiele czynników min. wywiad i to w znacznej mierze przesądziło o porażce. Operacja ruszyła rankiem 17 września. Niedostateczna liczba samolotów sprawiła, że przerzut sił desantowych podzielono na trzy etapy, co z kolei wykluczało efekt zaskoczenia. Na domiar złego Niemcy weszli w posiadanie alianckich planów. Amerykanie dopuścili do zniszczenia mostu w rejonie Eindhoven. Żółwie tempo natarcia czołgów XXX korpusu spowodowane wysadzeniem mostu utrudniało realizacje planu.Ponadto mglista pogoda ograniczała ofensywę. Z tego powodu dopiero 21 września polska brygada licząca ok. 1500 żołnierzy weszła do walki. Do tego czasu walczące w okrążeniu szczupłe siły 1. Brytyjskiej Dywizji Spadochronowej gen. majora Roya Urquharta były już dziesiątkowane w walkach ulicznych w Arnhem.Według wspomnień Holendrów, mieszkańców Driel, widok setek spadochronów z 21 września był najpiękniejszym doświadczeniem w ich życiu. Wyzwolenie wydawało się bliskie.

Polaków desantowano 7 kilometrów od mostu w Arnhem, na terenie opanowanym przez Niemców. Niefortunny desant potęgował starty. Mimo to Polacy walczyli. Ludzie generała Sosabowskiego z pełnym poświęceniem kontynuowali walkę do 26 września. Ten dzień wyznacza kres operacji. 2 tys. z 10 tys. żołnierzy polskich i brytyjskich zdołało się wycofało się za Ren.

 

Walka o pamięć

 

„Klęska jest sierotą, sukces...” słynne przysłowie pasuje jak ulał do losów gen. Stanisława Sosabowskiego. Generałowie Montgomery i Frederick Browning odpowiedzialni za planowanie i przebieg operacji uznali Polaków za winnych klęski. Niewdzięczna opinia miała ciążyć na ich reputacji jeszcze bardzo długo. Generał Sosabowski utracił stopień i stał się magazynierem w Londynie. Podobny los podzieliło wielu weteranów Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

Pamięć o dokonaniach Polaków przypominał słynny film O jeden most za daleko z 1977 r., który prawdziwie oddaje przebieg walk. Drugi obraz poświęcony temu zagadnieniu nosi tytuł Honor Generała. Przejmujący film dokumentalny z 2007 r. przedstawia upór mieszkańców holenderskiego Driel, którzy rozpoczęli długą walkę o godne imię Polaków. Doprowadziło to do uznania pozytywnej roli polskiej formacji. Po 60 latach rząd holenderski przywrócił honor polskiemu bohaterowi wręczając pośmiertnie Order Brązowego Lwa i Order Wojskowy im. Króla Willema (odpowiednika Polskiego Virtuti-Militari). Warto nadmienić, że ordery wręczała Polakom sama Królowa Holenderska Beatrix. Uroczystość transmitowała telewizja. Nie było przedstawicieli polskich władz. Holendrzy przeprosili polskich weteranów za szorstką ocenę Anglików.

 

Wspólnotę pamięci tworzą dziś nie tylko filmy, relacje świadków i inscenizacje historyczne. Narrację przeszłości uzupełniają przedmioty należące do żołnierzy 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej zgromadzone w zbiorach Muzeum Oręża Polskiego w Kołobrzegu. Postaci żołnierzy możemy obejrzeć m.in na wystawie Gabinet Figur Wojskowych w Oddziale Historii Miasta.

 

 

 

 tekst i zdjęcie: dr Jakub Ciechanowski, oraz:  NAC, Beschrijving ANP,

 

Bibliografia:

 

Dyrda J. H., Udział 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej w desancie wojsk powietrznych w Arnhem we wrześniu 1944 r., Łódź 1946.

 

Pacukiewicz J., Honor Generała, TV Szczecin 2007.        

 

Rómmel J., Za honor i ojczyznę. Wspomnienia dowódcy armii „Łódź” i „Warszawa”, Warszawa 1958.